Pisma wnętrzarskie

Pisma wnętrzarskie

W zamożnych krajach Europy i Ameryki mają ugruntowaną pozycję. Urządzają mieszkania, projektują domy i ogrody. Dla wielu przedstawicieli klasy średniej i wyższej są wyrocznią, bez której nie sposób się obejść nawet przy tak trywialnej zdawałoby się czynności jak kupno zasłon. Magazyny wnętrzarskie kształtują gusta, i co za tym idzie, najbliższą człowiekowi przestrzeń. Wkraczają na teren prywatny. Zaglądają do salonów, sypialni i łazienek. Chcą mieć wpływ na to, jak mieszkamy, pracujemy i wypoczywamy. A czytelnicy chcą wierzyć, że jest to wpływ zbawienny.

Po latach komunizmu i związanej z nim powszechnej bylejakości Polacy stopniowo odkrywają uroki profesjonalnego, nowoczesnego designu. Przekonali się, że pojęcia takie jak „moda”, „trendy” i „projektant” odnoszą się nie tylko do rynku odzieżowego. Systematycznie rośnie odsetek osób, które chcą mieć nie tylko własny, ale i ładnie urządzony kąt. Taki, który wzbudzi akceptację i podziw znajomych, a może nawet wywoła ukłucie zazdrości. Modernistyczny, oldskulowy, minimalistyczny… Jeszcze do niedawna określenia te stanowiły dla zdecydowanej większości Polaków zagadkę. Obecnie, również dzięki ilustrowanym magazynom o urządzaniu wnętrz, robią coraz większą karierę. Podobnie jak architekci, projektanci wnętrz i styliści. Najlepsi z nich mają terminarze wypełnione na wiele miesięcy naprzód. Często goszczą na łamach pism wnętrzarskich i lifestyle’owych, których stopniowo przybywa. Według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy na początku 2009 roku najpopularniejszymi polskimi miesięcznikami o tematyce wnętrzarskiej i budowlanej były Murator i Cztery Kąty. Kolejne tytuły to: M jak Mieszkanie, Moje Mieszkanie, Ładny Dom, Weranda, Mój Piękny Dom, Dobre Wnętrze, Dom & Wnętrze oraz Elle Decoration. Oprócz pism polskojęzycznych miłośnicy architektury i designu mogą zaprenumerować, choćby za pośrednictwem Internetu, tytuły zagraniczne. Naprawdę jest w czym wybierać.

Brytyjski magazyn Wallpaper określany jest mianem biblii wśród magazynów lifestyle’owych. Powstał w 1996 roku w Londynie i od tego czasu prezentuje jasną stronę snobizmu. Założyciel pisma, kanadyjski dziennikarz Tyler Brule, to w eleganckim świecie postać owiana legendą. To on wpadł na nowatorski i, jak się okazało, genialny pomysł, by w jednym tytule połączyć kilka dziedzin: architekturę, kulinaria, podróże i modę - wszystkie w najlepszym guście i doskonałym gatunku. Utalentowany, obdarzony silną osobowością i doskonale wyczuwający trendy Brule w bardzo krótkim czasie zapewnił pismu status lifestyle’owej wyroczni. W 1997 roku sprzedał swój miesięcznik korporacji Time Warner, ale do 2002 sprawował funkcję dyrektora wydawniczego. Obecnie robi karierę w telewizji. „Wallpaper” ma rozbudowaną stronę internetową, na której można znaleźć ciekawe informacje o architekturze, designie, modzie, sztuce nowoczesnej, podróżach, samochodach, najnowszych technologiach i lifestyle’u. Ten serwis to bogactwo zdjęć, artykułów i filmów wideo, kopalnia wiadomości dla wszystkich tych, którzy chcą być na bieżąco z szeroko pojętym lifestylem. Także z Wielkiej Brytanii pochodzi prestiżowy magazyn Icon, poświęcony architekturze i designowi. Dziennikarze tego miesięcznika odwiedzają nowe, godne zauważenia budynki, analizują trendy, przybliżają sylwetki wybitnych architektów i designerów, piszą o przełomowych rozwiązaniach konstrukcyjnych, innowacyjnych technologiach i materiałach budowlanych. Informują o wartych zobaczenia wystawach sztuki nowoczesnej i innych wydarzeniach artystycznych. Miesięcznik ma bogaty serwis internetowy o przejrzystym układzie, pełen wysmakowanych estetycznie zdjęć i świetnie napisanych artykułów. „Icon” to obowiązkowa pozycja dla osób interesujących się nowoczesną architekturą i designem. Z kolei Holendrzy stworzyli branżowy dwumiesięcznik Frame, cieszący się wielką estymą wśród architektów i projektantów. Marcel Wanders, który pod koniec lat 90. zyskał sławę najbardziej awangardowego projektanta w Europie, oświadczył, że dla niego nie ma innych magazynów. Wielu innych designerów podziela jego opinię.

Podobnie jak w przypadku brytyjskiego „Wallpapera”, za powstaniem amerykańskiego magazynu Dwell stoi silna osobowość. Lara Hedberg Deam (rocznik 1967) to obecnie jedna z najważniejszych postaci w świecie amerykańskiego designu. Geneza powstania jej pisma jest dość niezwykła. W 1994 roku Lara przeprowadziła się z rodzinnego Wisconsin do Mill Valley w Kalifornii. Kupiła zaniedbany dom, który wyglądał jak rudera. Miała niespełna 30 lat i była singielką. Dziś twierdzi, że nie znała się wówczas na projektowaniu wnętrz, za to dobrze wiedziała, czego chce. Zaplanowała generalny remont. Chciała stworzyć nowoczesne, a zarazem przyjazne i wygodne miejsce do mieszkania. I wtedy przekonała się, że na rynku wydawniczym brakuje dobrych pism o wzornictwie. Postanowiła wypełnić tę lukę i założyła magazyn Dwell (od angielskiego czasownika „dwell” czyli „mieszkać”). Pierwszy numer pisma ukazał się we wrześniu 2000 roku i od razu został zauważony. Lara doskonale wyczuła lukę na amerykańskim rynku i stworzyła pismo zasadniczo różniące się od innych tytułów w tym segmencie, takich jak adresowany głównie do projektantów „Metropolis” lub skierowane do masowego odbiorcy „Architectural Digest”, „House and Garden” i „House Beautiful”. Zamiast statycznych zdjęć, ukazujących doskonale „upozowane” wnętrza, zaproponowała prawdziwe historie ludzi, którzy te wnętrza stworzyli: właścicieli oraz pracujących dla nich projektantów.

Ta zmiana punktu ciężkości i postawienie w centrum zainteresowania człowieka i jego zmagań z architekturą wyszła debiutującemu pismu na dobre. Szybko zostało dostrzeżone przez czytelników ceniących nowoczesny design, kreatywność i świeżość spojrzenia. „Dwell”, w przeciwieństwie do innych kolorowych pism o designie, pokazywał na swoich łamach nie tylko wnętrza, ale i ludzi. Ba, pozwalał sobie nawet na takie ekstrawagancje jak zdjęcie bohaterki artykułu siedzącej na sedesie. Joseph Rosa z Museum of Modern Art w San Francisco trafnie podsumował, że: „Dwell nie pisze tylko o elegancji lub minimalizmie, lecz skupia się na procesie twórczym i jego bohaterach: projektancie i kliencie”. „Dwell” opowiada o ich wzajemnych relacjach, sporach i kompromisach. Pokazuje ludzką kreatywność, odwagę i niepewność. Przekonuje, że stworzenie domu to jeden z najtrudniejszych, a zarazem najważniejszych momentów w życiu człowieka. Wspaniale, jeśli w takich chwilach może nas wesprzeć profesjonalista - architekt czy projektant wnętrz. Zatrudnienie go nie zwalnia nas jednak z udziału w procesie twórczym, bo ostateczne decyzje należą do nas. W końcu chodzi o miejsce, w którym mamy spędzić kawał życia. W 2004 roku Lara Hedberg Deam po raz kolejny wykazała się kreatywnością i rozpoczęła realizację cyklicznego programu telewizyjnego, który jest niejako przedłużeniem magazynu „Dwell”. Podobnie jak miesięcznik w dynamiczny sposób przedstawia historie ludzi budujących, remontujących i urządzających domy i mieszkania oraz pomagających im w tym procesie architektów. Obecnie pokazujemy ten znakomity program na antenie Domo. Magazyn DWELL to doskonała propozycja dla osób interesujących się architekturą i designem, śledzących najnowsze trendy i gotowych na zmiany w swoim otoczeniu. W każdym odcinku prezentowane są wnętrza dalekie od stereotypowych wyobrażeń o współczesnym designie jako chłodnym i sterylnym. Każdy odcinek to kilka znakomitych pomysłów, które mogą być inspiracją dla każdego.

Warto zajrzeć:
www.dwell.com
www.wallpaper.com
www.iconeye.com
www.framemag.com
www.surfacemag.com

UDOSTĘPNIJ: