Opera w Oslo

12 kwietnia 2008 roku uroczyście otwarto nowy gmach Opery Narodowej w Oslo, zaprojektowany przez pracownię Snøhetta. To największy obiekt kulturalny, jaki powstał w Norwegii na przestrzeni 700 lat i jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków w kraju. Zanim został ukończony, jego pomysłodawcy, architekci i konstruktorzy musieli pokonać wiele problemów nie tylko technicznej natury. Budowa wzbudzała ogromne emocje i była źródłem sporów artystycznych i politycznych. O tym, jak przebiegał ten złożony i fascynujący proces, opowiada pokazywany na antenie DOMO+ dokument Opera w Oslo.

Norweska Opera Narodowa zawsze reprezentowała wysoki poziom artystyczny, mimo niesprzyjających warunków lokalowych. Organizowała światowe prapremiery spektakli i gościnnie występy artystów takich jak Nuriejew i Pavarotti. Prawie przez pół wieku opera mieściła się w gmachu Folketeatret. Budynek ten praktycznie nie nadawał się do wystawiania oper - miał niewielkie sale widowiskowe i skromne zaplecze techniczne. Dlatego w 1989 roku zaczęła się jedna z najdłuższych i najbardziej zaciekłych debat w najnowszej historii Norwegii: gdzie wznieść gmach nowej opery? Padło kilka gorąco dyskutowanych propozycji, ostatecznie wybrano teren położony nad samym morzem - Bjorvika. Rozpisano konkurs, do którego zgłoszono aż 200 projektów architektonicznych z całego świata. Wygrała norweska pracownia Snøhetta, znana z tego, że projektuje zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju i ekologii, tworzy budynki wkomponowane w krajobraz i współgrające z otoczeniem. Projekt Snøhetty umiejętnie łączył skandynawski krajobraz i nowoczesną architekturę z funkcją tłumnie odwiedzanego i łatwo dostępnego przybytku kultury. Architekci wyszli z założenia, że tego rodzaju obiekty muszą jak najlepiej wykorzystywać wspólną przestrzeń, a zarazem swoją formą i wyglądem zachęcać potencjalnych widzów do wejścia.

Zanim jednak nowa Opera przyjęła pierwszych widzów, architekci i budowniczowie musieli rozwiązać wiele problemów, nie tylko technicznych. Władze wybrały najtrudniejszy do zabudowania fragment Oslo, gdzie w podłożu jest mnóstwo miękkiej gliny, która nie utrzymałaby ciężkiego budynku. Dlatego trzeba go było zakotwiczyć na skale. Wbito 650 filarów. Żeby uzyskać swobodny dostęp do terenu, zbudowano betonową platformę. Wkrótce pojawiła się kwestia sporna: jakiego kamienia użyć do budowy? Aż 11 krajów złożyło oferty na dostawę kamienia. Rozgorzała dyskusja, czy powinien to być norweski granit, czy może marmur lub inny kamień, a budowa została praktycznie zatrzymana. Groziło to niedotrzymaniem terminu. Pojawiły się też głosy, że przecież i tak nikt nie zauważy różnicy między białym a szarym kamieniem. To szczególnie wzburzyło architektów, dla których kolor był istotną częścią projektu. Ponadto chcieli dostać materiał, po którym będzie można chodzić przez setki lat - wytrzymały i jednocześnie piękny. Kamień był też potrzebny do budowy ogromnego dachu, o łącznej powierzchni 20 tysięcy metrów kwadratowych, przypominającego układankę z ponad 30 tysięcy elementów. Ostatecznie wybór padł na marmur z Carrary. Decydujące znaczenie miał jego intensywnie biały, świetlisty kolor. Nad projektem marmurowego dachu pracowało trzech artystów: Jorunn Sannes, Krystian Blystad i Kalle Grude. W znacznym stopniu przyczynili się do tego, że gmach jest nie tylko budynkiem, ale i dziełem sztuki, a przy tym jest funkcjonalny, pomysłowy i przyjazny. Wznoszący się łagodnie dach budynku jest ogólno dostępny przez całą dobę - można po nim spacerować i jeździć rowerem, a w słoneczne dni - położyć się i opalać, podziwiając widok na zatokę. Nic dziwnego, że Opera stała się jednym z ulubionych miejsc mieszkańców Oslo i przyjeżdżających tu turystów.

Budowa nowej siedziby Opery była okresem wytężonej pracy nie tylko dla architektów i budowniczych, ale i całego zespołu artystycznego. Dla Bjorna Simensena, który od kilkunastu lat był dyrektorem opery, to było największe zawodowe wyzwanie. W nowym gmachu chciał zaprezentować bogaty i zróżnicowany repertuar - nie tylko opery i balety, ale i pokrewne gatunki sztuki, takie jak teatr muzyczny i teatr tańca. Przy tak ambitnym założeniu pierwszy sezon był niezwykle ważny, musiał wywrzeć na widzach dobre i trwałe wrażenie. Na uroczyste otwarcie Simensen zaplanował Don Carlosa Verdiego. Orkiestrę miał poprowadzić światowej sławy dyrygent, Zubin Mehta, który już dużo wcześniej zgodził się wystąpić na otwarciu. Wielką premierę poprzedziły miesiące przygotowań i prób. Najlepsi soliści pojechali do Monachium na przesłuchanie przed Zubinem Mehtą, dyrektorem Bawarskiej Opery Państwowej. Maszynerię sceniczną i kanał dla orkiestry przywieziono drogą morską. Dzięki nim w Oslo powstała jedna z najnowocześniejszych scen operowych świata. To ambitny projekt o zaawansowanych możliwościach technicznych. Maszyneria sceniczna jest równie ważna dla zespołu wykonawców jak dobry fortepian dla pianisty. Korzysta się z niej, żeby stworzyć przedstawienie i wykreować iluzję.

Artykuły

Werkbund we Wrocławiu

Od 4 kwietnia do 7 czerwca 2009 roku w Muzeum Architektury we Wrocławiu pokazywana jest...

Niepowtarzalne hotele

Współczesne hotele cechuje ogromna różnorodność. Zarówno pracownik w podróży służbowej, jak i amator luksusu, wakacyjny...