
Rok 2010 przejdzie do historii jako ten, w którym doszło do największej jak dotąd katastrofy ekologicznej w historii Stanów Zjednoczonych. Po blisko trzech miesiącach daremnych prób powstrzymania wycieku ropy do Zatoki Meksykańskiej widać, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Ani koncern BP, ani amerykańskie władze nie potrafią zatrzymać dewastacji środowiska naturalnego. Plama ropy rozszerza się coraz bardziej i może dotrzeć do wybrzeży Europy. W obecnej chwili trudno jest określić ostateczną skalę zniszczeń i ich następstwa. To skłania do refleksji, czy nie należałoby zaprzestać wydobywania ropy z dna morskiego jako metody zbyt niebezpiecznej. Prezydent Obama ogłosił moratorium na nowe wiercenia do czasu zakończenia śledztwa w sprawie wycieku. Katastrofa ekologiczna w Zatoce jest jedną z największych w historii ludzkości, ale nie pierwszą. Od ponad pół wieku człowiek z uporem godnym lepszej sprawy niszczy własną planetę. Rozwój przemysłu połączony z ludzką niefrasobliwością i chciwością to dla przyrody zabójcza mieszanka. O tym, jak niszczymy Ziemię, opowiada pokazywany na antenie Domo film dokumentalny 10 katastrof ekologicznych, które zmieniły świat.
Poprzedni, wielki kataklizm nawiedził USA w sierpniu 2005 roku, kiedy huragan Katrina przeszedł nad południowo-wschodnim wybrzeżem niszcząc wszystko, co stanęło mu na drodze. Choć od tamtych wydarzeń minęło już pięć lat, Nowy Orlean do dziś nie podniósł się z gruzów. Znaczna część miasta pozostaje opuszczona. Ten kataklizm uświadomił Amerykanom, że postępująca zmiana klimatu jest realnym zagrożeniem, gdyż niesie ze sobą nasilenie gwałtownych zjawisk atmosferycznych. Choć dla Amerykanów tornada, cyklony i huragany to nic nowego, Katrina była wyjątkowa. 29 sierpnia 2005 roku uderzyła w wybrzeża Luizjany, Missisipi i Alabamy. W kulminacyjnym momencie osiągnęła najwyższą kategorię w skali Saffira-Simpsona. Wywołała katastrofalną powódź w Nowym Orleanie. Ściana wody o wysokości kilku metrów zalała 80% powierzchni miasta. Wały przeciwpowodziowe nie wytrzymały naporu mas wody. Po przejściu kataklizmu, który pochłonął blisko dwa tysiące ofiar śmiertelnych, świat obiegły zdjęcia, które na długo zapadły ludziom w pamięć. W samym tylko Nowym Orleanie straty oceniono na ponad 80 miliardów dolarów. Odbudowa miasta trwa do dziś. Wielu mieszkańców wyprowadziło się do innych stanów. Nowy Orlean podupadł i być może nie odzyska już kondycji, w jakiej był przed przejściem Katriny. Od 20 kwietnia 2010 roku południowo-wschodnie wybrzeże USA rujnuje kolejny kataklizm. Plama ropy niszczy unikalny ekosystem Luizjany. Wielu mieszkańców stanu utrzymywało się dotąd z rybołówstwa. Teraz ich byt – również ekonomiczny – jest poważnie zagrożony.
Jedną z pierwszych katastrof ekologicznych wywołanych działalnością przemysłową człowieka był smog, który ogarnął Londyn zimą 1952 roku. Gęsta, żółta, drażniąca mgła spowiła dolinę Tamizy. Z trudem widziało się koniec własnej wyciągniętej ręki. Mgła w Londynie zdarza się bardzo często, ale ta była czymś szczególnym, groźnym. Lekarze orzekli, że zagraża życiu ludzi z zaburzeniami oddechowymi. Niestety, mieli rację. Na rogach ulic można się było zaopatrzyć w maseczki ochronne, lecz niewiele to pomogło. W ciągu pierwszych ośmiu dni toksyczna mgła zabiła cztery tysiące osób, a w ciągu następnych tygodni kolejne osiem tysięcy. Ta tragiczna katastrofa była skutkiem wyborów ekonomicznych człowieka. W dobie szybkiego rozwoju gospodarczego lepszej jakości węgiel przeznaczano na eksport, gorszy zostawał w kraju na użytek fabryk i gospodarstw domowych. Podczas jego spalania wydzielał się czarny dym, który zostawiał na wszystkim ciemne smugi. Nikt się tym szczególnie nie przejmował aż do pamiętnej, chłodnej zimy roku 1952. Londyńczycy masowo palili w piecach i kominkach, przez co powietrze w stolicy przestało się nadawać do oddychania. Świadomi zagrożenia Londyńczycy jeszcze przez kilka lat musieli oddychać bardzo zanieczyszczonym powietrzem. Dopiero cztery lata później, w roku 1956, brytyjski parlament uchwalił ustawę o ochronie czystości powietrza, co poprawiło sytuację w brytyjskich miastach. Od ponad pół wieku dynamicznie rozwijający się przemysł niszczy Ziemię i wywołuje zmiany klimatu. Z jednej strony wprowadza się regulacje prawne, które mają chronić środowisko naturalne. Z drugiej strony robi się wszystko, aby te regulacje obejść i zarobić jak najwięcej. O najbardziej katastrofalnych skutkach takich działań na przestrzeni ostatniego półwiecza opowiada dokument 10 katastrof ekologicznych, które zmieniły świat.