Tagi: architektura

Przełom października i listopada to czas, kiedy wspominamy zmarłych. 2 listopada katolicy świętują Zaduszki, a 31 października w krajach anglosaskich obchodzony jest Halloween. Obecnie to stare święto, wywodzące się z tradycji celtyckiej, jest ważnym elementem kultury popularnej w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Irlandii i Wielkiej Brytanii. Halloween to noc maskarad i wróżb, duchów i strachów. Są jednak miejsca na świecie, gdzie duchy rządzą przez cały rok. O takich właśnie miejscach opowiada amerykańska seria pt.Nawiedzone domy, którą pokazujemy na antenie Domo.
Cape Cod, malowniczy półwysep w stanie Massachusetts, słynie nie tylko z pięknej, surowej przyrody. Znany jest także dzięki licznie ukazującym się tu zjawom. Oblewające półwysep ciemne, zimne wody Atlantyku pochłonęły tysiące ofiar. Szacuje się, że na przestrzeni kilkuset lat u wybrzeży półwyspu zatonęło ponad 3000 statków. Cape Cod, wysunięty z Massachusetts niczym zgięte w łokciu ramię, wcina się w Atlantyk na ponad 100 kilometrów. Charakterystycznym elementem tutejszego krajobrazu są malownicze, piaszczyste plaże z wydmami i stare, stylowe domy. Charakter tego miejsca określa ocean. Mgły, burze i żeglarskie opowieści tworzą doskonały klimat dla duchów i widm. Od prawie czterystu lat na Cape Cod osiedlają się przybysze z różnych stron świata. Wielu z nich nie zdołało dotrzeć na miejsce, ginąc w morskich odmętach. Miejscowi powiadają, że duchy topielców krążą nad wybrzeżem.
W 1620 roku do zatoki Cape Cod dopłynął statek Mayflower ze 102 angielskimi purytanami na pokładzie. Pielgrzymi - bo tak określali siebie osadnicy - uciekli do Nowego Świata przed prześladowaniami religijnymi, na które narażeni byli w ojczyźnie. Założyli osadę Plymouth - nazwali ją tak na cześć portu w Anglii, z którego wyruszyli w rejs. Około 1650 roku koloniści zaczęli stawiać pierwsze domy na półwyspie Cape Cod - niewielkie, parterowe, z poddaszem. Dachy kryto sosnowym lub cedrowym gontem, bardzo praktycznym i trwałym. Wiele starych budynków przetrwało do dziś. Odróżnia się je po układzie okien i drzwi. Half-cape, czyli połówka, ma tylko dwa okna i drzwi. Full-cape ma cztery okna. Jest jeszcze saltbox, czyli solniczka. Ma bardzo długi dach, zwrócony ku północy, skutecznie osłaniający domostwo przed zimnym, północnym wiatrem.
Jeden z najstarszych budynków na Cape Cod to Dom Allena, wzniesiony w 1680 roku. To typowy saltbox, otoczony resztkami muru. Czerwień desek i szarość starego gontu tworzą piękne połączenie. Jack i Lore Garner kupili Dom Allena kilka lat temu i poddali starannej renowacji. Dzięki temu można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się tu jakieś 300 lat temu. Podobnie jak w innych tradycyjnych domach pokoje skupiają się wokół centralnego paleniska. Główne pomieszczenie nosi nazwę keeping room. W dawnych czasach była to kuchnia, w której zbierała się cała rodzina. Domownicy spożywali tu posiłki, siedzieli, grzali się w cieple, opowiadali sobie różne historie. Deski i belki drewnianego sufitu są oryginalne, podobnie jak sosnowa podłoga z szerokich desek. Szpary utkano liną, nasączoną substancją podobną do smoły. Duże okna złożone są z małych, urokliwych szybek. Na ścianach wiszą stare portrety - poważne, wyraziste twarze spoglądają surowo. Państwo Garner twierdzą, że w ich domu dzieją się dziwne rzeczy. Kieliszki do wina zaczynają dzwonić, drzwi się same otwierają i zamykają, stary zegar niespodziewanie zaczyna chodzić, słychać dziecięce głosy. Ponoć dom nawiedzany jest przez ducha XVIII-wiecznej czarownicy. Piękna wdowa - Liza Tower Hill - mieszkała z córkami niedaleko Domu Allena. Utrzymywała się z przędzenia wełny i warzenia leczniczych mikstur. Wielu obawiało się jej magicznych mocy i oskarżało ją o czary. Córka Lizy, Lydia, pracowała u Allenów jako służąca. Podobno źle ją potraktowano. Jej matka przeklęła dom i jego mieszkańców. Od tamtej pory dzieją się tu dziwne rzeczy. Niezrażeni tym obecni właściciele domu nie zamierzają się wyprowadzać. Twierdzą, ze jeśli mieszka się w domu z duchami, trzeba się z nimi zaprzyjaźnić. I mieć do nich trochę cierpliwości.
W Karolinie Południowej, kilkanaście kilometrów od Charleston, nad rzeką Ashley, znajduje się jeden z najstarszych, zachowanych domów w Stanach - Drayton Hall. Przetrwał wojnę o niepodległość i wojnę secesyjną - jako jedyny spośród domów wielkich plantatorów znad rzeki Ashley. Oparł się huraganom i powodziom, często nawiedzającym południowo-wschodnie wybrzeże Stanów. Reprezentacyjna budowla wzniesiona została w latach 1738-1742. Drayton Hall to wzorcowy przykład palladianizmu - stylu architektonicznego zapoczątkowanego przez Andrea Palladia, XVI- wiecznego włoskiego architekta nawiązującego do tradycji antyku. Drayton Hall, świadek burzliwej historii amerykańskiego Południa, prezentuje się wyjątkowo okazale - ma portyk o wysokości dwóch pięter. Ten najstarszy, nieprzebudowany dom plantatora w Ameryce został objęty ochroną jako miejsce o szczególnej wartości historycznej. Jest otwarty dla zwiedzających od 1977 roku. Wizyta tutaj to jak podróż w czasie. Otaczające Drayton Hall budynki pomocnicze nie zachowały się, podobnie jak meble. Ściany Drayton Hall, pokryte wieloma warstwami farby, były świadkami zarówno radosnych, jak i dramatycznych wydarzeń, wzlotów i upadków bogatej familii, cierpień i wyzwolenia niewolników. Elizabeth Baron, która jest znanym w Stanach Zjednoczonych medium, twierdzi, że Drayton Hall to najbardziej nawiedzony dom w kraju. Na przestrzeni ponad 200 lat mieszkało w nim siedem pokoleń rodziny Draytonów. Niektórzy członkowie potężnej familii nawet po śmierci nie mogą się rozstać ze swoim domostwem.