Artykuły

Rośliny lecznicze

Tagi: ekologia, ogród

Lecznicze właściwości roślin ludzie dostrzegli już w czasach prehistorycznych. Zbieracze i myśliwi z epoki paleolitu odkrywali dobroczynne lub trujące działanie roślin metodą prób i błędów. Wiedzę na ten temat przekazywano z pokolenia na pokolenie. W starożytnej Grecji i Rzymie ziołolecznictwo osiągnęło wysoki poziom. W średniowieczu rozmaite ziołowe mikstury i trunki wyrabiali mnisi w klasztorach. W XIX wieku pojawiły się pierwsze leki syntetyczne, które stopniowo zepchnęły naturalne preparaty roślinne na dalszy plan. Obecnie te ostatnie wracają do łask. Wiele prostych, a skutecznych preparatów, takich jak np. zwalczające katar napary czy poprawiające wygląd cery maseczki, można sporządzić samemu, we własnej kuchni. O tym opowiada pokazywany na antenie Domo program Tu mi lek wyrośnie 2 ze znanym już naszym widzom entuzjastą fitoterpii - Jamesem Wongiem.

Obecnie na świecie w celach leczniczych wykorzystuje się ok. 20 tysięcy gatunków roślin, z czego blisko 2 tysiące figurują w oficjalnych lekospisach. W Polsce stosuje się ponad 200 gatunków. Lecznicze zioła pozyskuje się ze stanu dzikiego lub ze specjalnych upraw. Surowcem do sporządzania leków mogą być: pędy, łodygi, pączki, liście, kwiaty, owoce, nasiona, korzenie, kłącza, cebule i soki. Z tych składników wytwarza się: napary, odwary, wyciągi, soki, nalewki, wina, olejki, syropy, czopki, maści, tabletki i plastry. Mianem roślin leczniczych określa się rośliny, które zawierają związki czynne, oddziałujące korzystnie na ludzki organizm, wspomagające proces leczenia i wzmacniające odporność. Związkami tymi mogą być: pektyny, kwasy organiczne, alkaloidy, glikozydy, saponiny, flawonidy, antocyjany, kumaryna, olejki eteryczne, antybiotyki, garbniki i witaminy. Badaniem zastosowania roślin w medycynie zajmuje się fitoterapia (z greckiego phyto – roślina i therapeia – leczenie), czyli jedna z gałęzi farmacji. Czy to oznacza, że zbieranie i przetwarzanie roślin należy zostawić wyłącznie fachowcom? Niekoniecznie, lecz należy zachować ostrożność i zdobyć niezbędną wiedzę w tej dziedzinie.

Generalnie rzecz biorąc eksperci odradzają laikom zbieranie ziół dziko rosnących. Głównie dlatego, że stosunkowo łatwo je pomylić z innym roślinami, także trującymi. Ponadto, nie w każdym otoczeniu można znaleźć zioła o rzeczywistej wartości leczniczej. Te rosnące w pobliżu ruchliwych dróg i zakładów przemysłowych pełne są metali ciężkich i innych toksycznych związków, zatem ich zbieranie i spożywanie w celach leczniczych jest pozbawione sensu. Również z innych względów nie każda roślina się nadaje - musi być w odpowiedniej dla danego gatunku fazie rozwoju. Ważna jest także pora (np. popołudnie lub wieczór) i technika zbioru oraz warunki i dopuszczalny okres przechowywania. Na zbieraniu ziół, podobnie jak i grzybów, trzeba się po prostu znać. Znacznie bezpieczniejsze i mniej kłopotliwe jest kupienie gotowego preparatu w aptece. Mamy wówczas gwarancję, że zastosowany w preparacie surowiec podlega ścisłej kontroli jakościowej i standardowym normom. W większości krajów zakłady produkujące roślinne preparaty lecznicze pozyskują surowiec z własnych plantacji. Jeszcze w latach 50. XX wieku w Polsce 75 procent roślin stosowanych w lecznictwie dostarczali zbieracze. Obecnie aż 80 procent surowca pochodzi z upraw. Nasze plantacje zajmują powierzchnię 30 tysięcy ha. To jedna czwarta upraw w Europie, co czyni z nas potentatów w tej dziedzinie. Słyniemy zwłaszcza z uprawy kozłka lekarskiego (valeriana officinalis), z którego korzenia wytwarza się rozmaite preparaty uspokajające. W miejscowości Klęka pod Poznaniem powstaje blisko 300 różnych fitopreparatów. Znajduje się tu m.in. plantacja aloesu drzewiastego, uprawianego w szklarniach, oraz drzew miłorzębu. Przemysłowa uprawa i przetwórstwo ziół ma tu półwieczną tradycję. Jednak pozyskiwanie substancji leczniczych z roślin na skalę przemysłową jest trudne z tego względu, że rośliny zawierają bardzo niewielkie ich ilości. Dlatego chemicy opracowali syntetyczne odpowiedniki tych substancji.

Wśród współczesnych naukowców są i tacy, którzy stawiają na powrót do natury. Należy do nich młody Brytyjczyk James Wong, który jest botanikiem i ogrodnikiem. Wykształcenie zdobył w sławnych The Royal Botanic Gardens. Królewskie Ogrody Botaniczne, położone między Richmond i Kew, to rozległy kompleks ogrodów i szklarni, a zarazem renomowana placówka naukowa i edukacyjna, zatrudniająca kilkuset pracowników. Ma bogatą bibliotekę i jedno z największych herbariów na świecie. Bajeczne ogrody w Kew przyciągają tysiące turystów, badaczy i miłośników roślin. W 2003 roku zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. James Wong w domowych warunkach przygotowuje naturalne medykamenty i kosmetyki. Przekonuje, że wiele środków leczniczych i upiększających, które zwykle kupujemy w aptece, rośnie na naszych grządkach i balkonach, w zasięgu ręki. Zna remedia na drobne dolegliwości, takie jak kaszel, przeziębienie, opryszczka i trądzik. Chciałby, żeby ludzie zmienili swój sposób myślenia o roślinach, dostrzegli w nich nie tylko walory ozdobne, ale i lecznicze. James Wong popularność zdobył dzięki telewizyjnej serii poradnikowej Tu mi lek wyrośnie, której drugą serię prezentujemy obecnie na antenie Domo. W kolejnych odcinkach pokazuje, jak wyhodować łatwo dostępne zioła (np. bazylia, mięta pieprzowa, melisa), a potem wykorzystać je do codziennej pielęgnacji ciała i zdrowia. James doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że nie wszystkie leki można zastąpić ziołami, ale używane od wieków naturalne medykamenty pomagają złagodzić przebieg wielu chorób i dbać o urodę. Na receptury Jamesa składają się rośliny lub fragmenty roślin (zioła, owoce, warzywa, liście drzew itd.), które można uprawiać w doniczkach lub na grządkach, kupić w sklepie lub znaleźć w okolicy. W programie znajdą się proste receptury na preparaty domowej roboty.

Edycja wpisu

zawijanie tekstu