Tagi: architekt, architektura, Coop Himmelb(l)au, dekonstruktywizm, miasta

W 1968 roku dwóch młodych architektów - Wolf D. Prix i Helumt Swiczinsky - założyło w Wiedniu pracownię. Nazwali ją Coop Himmelblau, czyli Kooperatywa Niebieskie Niebo. W latach 80. litera „l” została wzięta w nawias, co zmieniło znaczenie nazwy na „Podniebny Budynek”. Od 40 lat pracownia Coop Himmelb(l)au projektuje budynki, które wzbudzają skrajne emocje. Można je podziwiać lub krytykować, ale nie sposób przejść obok nich obojętnie. Bo, jak mówi Wolf Prix: „Architektura musi płonąć, odzwierciedlać uczucia, wywoływać emocje, budzić akceptację lub sprzeciw. Najgorsza jest obojętność”.
Wolf D. Prix i Helumt Swiczinsky określani są mianem Rolling Stonesów architektury. Obaj studiowali w Wiedniu, na Technische Universitat. Swiczinsky urodził się w Poznaniu. Historia ich zawodowej współpracy rozpoczęła się w maju 1968 roku. Mieli wówczas po dwadzieścia parę lat i byli dziećmi swoich czasów. Kontestowali mieszczański porządek, słuchali muzyki rockowej, mieli śmiałe marzenia i organizowali głośne, uliczne happeningi. Ich pierwsze projekty środowisko wiedeńskich architektów przyjęło z rezerwą i niedowierzaniem. Prix i Swiczinsky chcieli konstruować budynki przywodzące na myśl chmury. Chodziło im o to, by pomimo zastosowania materiałów ważących wiele ton uzyskać wrażenie lekkości i dynamiki. Uznano to za marzycielskie, utopijne i niepoważne. Dlatego też młodzi architekci dostawali jedynie niewielkie zamówienia, takie jak zmiana wystroju Reiss Bar i klubu Roter Engel w Wiedniu. Pierwsze duże zlecenie Prix i Swiczinsky otrzymali dopiero po piętnastu latach od założenia pracowni. Wcześniej projektowali głównie do szuflady. Za granicą budzili większy szacunek i zaufanie niż w raczej konserwatywnej pod względem estetycznym Austrii. Modele ich prac wystawiano w paryskim Centrum Pompidou i nowojorskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Zamawiano u nich projekty budynków, które nie przypominały niczego, co dotychczas powstało. W 1994 roku zbudowali wschodni pawilon słynnego Museum Groningen w Holandii. Pawilon stoi na wodzie, a jego industrialne, błyszczące metalem wnętrze przywodzi na myśl statek lub stocznię.
Architekci z Coop Himmelb(l)au mają na swoim koncie projekty kilku innych budynków muzealnych: Musee des Confluences w Lyonie, Wielkiego Muzeum Egipskiego w Kairze i Akron Art Museum w Ohio. Projektowali je wychodząc z założenia, że budynek muzeum jest nie tylko miejscem, w którym eksponuje się sztukę, ale sam w sobie także może być sztuką. Podobnie jak obiekt przemysłowy, który nie musi być jedynie funkcjonalny i estetycznie poprawny - może być także niezwykły. Urzeczywistnieniem marzenia o budynku wyglądającym jak płynący po niebie obłok jest BMW Welt (czyli Świat BMW), wzniesiony w Monachium w 2007 roku. To zaprzeczenie sztampy i monotonii budownictwa przemysłowego. Jeszcze do niedawna budowa takiego obiektu byłaby niemożliwa. Same obliczenia konstrukcyjne zajęłyby zbyt wiele czasu. Z pomocą architektom przyszły najnowsze programy komputerowe. BMW Welt wywołuje sprzeczne emocje i nie każdemu się podoba, ale niewątpliwie robi imponujące wrażenie, nie tylko ze względu na swoje gabaryty. W hali głównej bez trudu zmieściłby się okazały samolot.
Jak podkreśla Wolf Prix, budynek BMW Welt jest elementem przestrzeni publicznej, choć należy do prywatnego przedsiębiorstwa. To nurt charakterystyczny dla naszych czasów. Prywatne firmy dysponują pokaźnym kapitałem i mają coraz większą potrzebę publicznego manifestowania swojej obecności. Przejmują rolę, jaką do niedawna pełniło państwo i samorządy, a przed wiekami - klasa średnia i Kościół. Lokalnym władzom często brakuje pieniędzy, by ciekawie zagospodarować będącą w ich gestii przestrzeń publiczną. Tego zadania coraz częściej podejmują się koncerny. To dla nich znakomita okazja, aby poprawić swój wizerunek. Budynek BMW szybko stał się ważnym punktem na mapie Monachium głównie dzięki temu, że zawiera atrakcyjne sale wystawowe, teatralne i kinowe, sceny muzyczne, bary, kawiarnie i restauracje. Takie połączenie wielu funkcji pod jednym dachem jest charakterystyczne dla galerii handlowych, które stały się nieodłącznym elementem wielkich miast. Pomysł połączenia funkcji handlowych, kulturalnych i rozrywkowych został już zatem wypróbowany i spodobał się publiczności. Teraz wykorzystują go również koncerny przemysłowe, którym coraz bardziej zależy, by ich siedziby różniły się czymś szczególnym od gmachów konkurencji. Budynek BMW nie dość, że ma niezwykłą bryłę, to jest także energooszczędny - woda chłodzi go w lecie i ogrzewa zimą. Dach pokrywają panele fotowoltaiczne. Liczne krzywizny sprawiają, że dach przypomina kształtem obłok.
Nawet przeciwnicy Coop Himmelb(l)au przyznają, że Prix i Swiczinsky mają niesamowitą wyobraźnię. Ich projekty są emanacją marzeń i podświadomości. Według Prixa proces projektowania polega na opanowaniu uczuć, szybkim przelaniu ich na papier i stworzeniu trójwymiarowego modelu. To jakby uchwycić moment, w którym wieloryb wyskakuje z wody. Choć waży ze 30 ton, przez chwilę unosi się w powietrzu, nad powierzchnią oceanu. Metoda stosowana w pracowni Coop Himmelb(l)au zaprzecza kanonom technicznego rysunku, lecz mimo to jest bardzo skuteczna.
Na antenie Domo prezentujemy znakomity film dokumentalny COOP HIMMELB(L)AU – CHMURY I KRYSZTAŁY, prezentujący historię i teraźniejszość słynnej wiedeńskiej pracowni, która zatrudnia obecnie setki pracowników i ma swoje filie w wielu miejscach świata. Film zawiera ciekawe materiały archiwalne, wypowiedzi założycieli pracowni i ich przyjaciół – m.in. sławnej Irakijki Zahy Hadid.
Więcej informacji o Coop Himmelb(l)au: www.coop-himmelblau.at