Artukuły

Oblicza miast

Tagi: architekt, architektura, Joern Utzon, miasta, Sydney

Są jednym z fundamentów cywilizacji i zarazem wyznacznikiem stopnia jej rozwoju. Mają różne oblicza, żyją własnym rytmem. Budzą wszelkie emocje - od miłości i uwielbienia, poprzez lęk aż po nienawiść. Dla jednych są ziemią obiecaną, dla innych piekłem na ziemi. Dają poczucie wspólnoty i wyobcowania zarazem, są chaosem i porządkiem. Współczesne miasta łączą w sobie wiele skrajności. Spotykają się tu przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bogactwo i nędza. Zabytkowe budynki sąsiadują z drapaczami chmur, eleganckie dzielnice - ze slumsami. Na wygląd i charakter miasta ma wpływ wiele czynników - położenie geograficzne, przynależność kulturowa, historia, mieszkańcy. Poznawanie ich jest fascynującym przeżyciem.

Nie każdy może sobie pozwolić na podróżowanie po świecie i podziwianie go na własne oczy. Na szczęście na antenie Domo można obejrzeć znakomity serial dokumentalny pt. STYLE MIAST, przedstawiający dwadzieścia sześć współczesnych metropolii, położonych na wszystkich kontynentach. Każda z nich ma w sobie coś szczególnego, co stanowi o jej oryginalności i specyfice. Każda ma własny styl, atmosferę i zapach, no i rzecz jasna historię. Niektóre ze sportretowanych w serialu miast założono jeszcze w czasach starożytnych (Ateny), inne mają krótką, niewiele ponad 200. letnią historię (Chicago, Sydney). Powstawanie i rozwój miasta jest na ogół procesem długotrwałym i stopniowym, ale i od tej reguły są wyjątki. Przykładem może być Sankt Petersburg, który od razu był okazały, murowany i solidny.

Sankt Petersburg nie bez przyczyny nazywany jest Wenecją Północy. Leży u ujścia rzeki Newy do Bałtyku, na ponad 40 wyspach połączonych blisko 400 mostami. Został założony w 1703 roku przez Piotra I Wielkiego. Był spełnieniem marzeń cara-reformatora, który konsekwentnie dążył do wprowadzenia zacofanej wówczas Rosji do Europy. Aby otworzyć swoje państwo na świat Piotr I stoczył wojnę ze Szwedami o dostęp do Morza Bałtyckiego. Gdy tylko osiągnął ten cel, rozpoczął budowę pierwszego, prawdziwie europejskiego miasta w Rosji, symbolu potęgi nowego imperium. Zainspirowały go metropolie Holandii, Rzeszy Niemieckiej i Anglii, które oglądał podczas swoich licznych podróży. Zatrudnił najlepszych ówczesnych architektów i budowniczych, aby wznieśli okazałe miasto portowe w odludnym, dzikim zakątku. Tak powstał starannie zaplanowany, imponujący zespół urbanistyczny w stylu barokowym i klasycystycznym, jeden z najcenniejszych na świecie. Budowle takie jak Twierdza Pietropawłowska i Pałac Zimowy należą do najbardziej rozpoznawalnych rosyjskich zabytków.

Budowa Sankt Petersburga przebiegała w imponująco szybkim tempie - w ciągu niespełna dwóch dekad wzniesiono okazałe, wysmakowane estetycznie miasto. Pochłonęła tysiące ofiar wśród robotników. Wielu z nich sprowadzono tu pod przymusem. Na niegościnnych, bagiennych terenach w delcie rzeki Newy panowały bardzo trudne warunki, zimą temperatura spadała znacznie poniżej zera. Aby przyspieszyć powstanie swego idealnego miasta, Piotr I zabronił poddanym budować murowane domy poza Petersburgiem. Strategia ta okazała się wielce skuteczna. Już w 1712 roku Sankt Petersburg stał się stolicą Rosji, godną nowego mocarstwa. Do dziś zachwyca finezją, rozmachem i harmonią dobrze zachowanej XVIII i XIX-wiecznej zabudowy, starannie rozmieszczonej wzdłuż szerokich ulic, trotuarów i kanałów. Można odnieść wrażenie, że to miasto-muzeum, w którym czas się zatrzymał. Miejscowi architekci, zwłaszcza ci młodzi, marzą, by wybudować coś nowego w ścisłym, historycznym centrum. Jednak większość mieszkańców jest temu przeciwna twierdząc, że zabytkowa, imperialna architektura stanowi o oryginalności ich miasta. Sankt Petersburg był i nadal jest najbardziej europejskim miastem Rosji, nie tak kolorowym i krzykliwym jak Moskwa, lecz powściągliwie eleganckim. Przyciąga utalentowanych, niepokornych artystów, architektów i projektantów, których razi ostentacyjny, moskiewski blichtr i nuworyszostwo.

Na drugim końcu świata, w odległości kilkunastu tysięcy km od Sankt Petersburga, leży miasto Sydney, które również jest młode. Podobnie jak całe państwo australijskie ma krótką, liczącą niewiele ponad 200 lat historię. Nie ma tu imponujących zabytków architektury i sztuki, co ma swoje złe i dobre strony. Tutejsi projektanci mają zdecydowanie więcej swobody, nie krepuje ich wielowiekowa tradycja, z którą muszą się liczyć np. Europejczycy. Znaczne oddalenie Australii od reszty świata sprawiło, że zarówno tutejsza flora i fauna, jak i kultura i sztuka są oryginalne i w pewnym sensie „osobne”. Artyści i projektanci są blisko rzemiosła - wielu z nich potrafi nie tylko coś naszkicować, ale i własnoręcznie wykonać swój projekt. Często szukają inspiracji w kulturze aborygenów, która po latach dyskryminacji została wreszcie doceniona. Australijska architektura nowoczesna, której arcydziełem i symbolem jest zaprojektowany przez Joerna Utzona gmach Opery w Sydney, doskonale współgra z krajobrazem i stanowi jego harmonijne uzupełnienie. Australia jest krajem wielkich, otwartych przestrzeni, słońca i oceanu. Rozległe, pustynne wnętrze kraju pozostaje niemal bezludne. Życie koncentruje się na wybrzeżach, wokół miast. Bliskość oceanu i ciepły klimat sprawiają, że w Sydney i innych australijskich metropoliach panuje kultura plażowa - nieformalny, „wakacyjny” ubiór jest na porządku dziennym, a przesadna elegancja uważana jest za coś niestosownego. Po latach cierpień na „kompleks prowincji” tutejsi twórcy uwierzyli w możliwości swojego kraju i przestali wyjeżdżać za granicę w poszukiwaniu sławy i artystycznego spełnienia. Dzięki temu powstają tu wybitne dzieła architektury i wszelkich innych dziedzin sztuki.

W przeciwieństwie do Sydney i Sankt Petersburga, Dublin ma długą, ponad tysiącletnią historię. Rozbudowywał się powoli i stopniowo, dom po domu. Został założony przez wojowniczych wikingów w VIII wieku. Dziś jest chlubą Irlandczyków. Po kilkuset latach pod brytyjskim panowaniem, w roku 1922 został stolicą niepodległej Irlandii. Dublin, w języku galijskim zwany „Czarnym Stawem”, dał światu wielu wolnomyślicieli. Byli wśród nich Oscar Wilde, James Joyce i Samuel Beckett. Dublińczycy to ludzie nietuzinkowi, świetni rozmówcy, obdarzeni poczuciem humoru, otwarci na cudzoziemców. W mieście panuje atmosfera wspólnoty. Od czasu wielkiego ożywienia gospodarczego, które rozpoczęło się w Irlandii kilkanaście lat temu, w stolicy przybyło wiele nowych pubów, kawiarni i restauracji. Na początku lat 90. powstał projekt przekształcenia dzielnicy Temple Bar w serce miasta. Chodziło o to, by ludzie wrócili do centrum, zamiast mieszkać na przedmieściach. To sprzyja rozwojowi tradycyjnej, kawiarnianej kultury miejskiej, charakterystycznej zwłaszcza dla południa Europy. W Temple Bar stare, stylowe budynki zyskują nową funkcję. Umiejętnie połączono tradycję ze współczesnością i jak dotąd nie trzeba było burzyć istniejących budynków, by stawiać nowe. Miasto tętni życiem. Obecnie mieszka tu ponad milion ludzi, lecz średnia gęstość zaludnienia nadal jest niewielka. Dublin ma tradycyjną, niską zabudowę. Nie ma tu drapaczy chmur, najwyższy budynek mierzy 60 metrów wysokości. Charakterystyczna dla miasta jest stylowa architektura georgiańska, która tworzy specyficzny, urokliwy klimat.

Edycja wpisu

zawijanie tekstu