Artukuły

Ekomaniak

Tagi: deszczówka, ekologia, energia odnawialna, kompostownik, recykling

Jest sławny i bogaty. Jako odtwórca wielu ról w filmach i serialach ma status gwiazdy Hollywood. Mógłby dosłownie pławić się w luksusie, mieszkać w ogromnej rezydencji, mieć co najmniej kilka samochodów, latać własnym odrzutowcem, nosić szykowne stroje i jadać w najdroższych restauracjach. A jednak nie robi żadnej z tych rzeczy. Dlaczego? Bo uważa, że nadmierna konsumpcja niszczy naszą planetę. Od ponad 20 lat Ed Begley Jr. żyje ekologicznie i zachęca do tego innych.

Wraz z żoną, Rachelle i córką mieszka w niewielkim, wzniesionym w 1936 roku domu z małym ogrodem. Jak na uznanego, amerykańskiego aktora - bardzo skromnie. Dom Eda w niczym nie przypomina ekskluzywnych rezydencji z Beverly Hills. Ma tylko dwie sypialnie, ciasną kuchnię, gabinet i salon. Proste, nie pierwszej młodości meble, kilkuletni sprzęt AGD, wysłużone dywany, żadnych marmurów, sztukaterii czy innych ekstrawagancji. Siedziby gwiazd Hollywood często przypominają twierdze. Wysokie, metalowe parkany, bramy na pilota, kamery, strażnicy. Posesję Eda otacza plastikowy, rachityczny płotek z recyklingu. Gospodarz jest z niego bardzo zadowolony - taki płot nie butwieje i nie trzeba go malować. Nie atakują go korniki ani grzyby. Sam ogród jest równie mało wyszukany jak ogrodzenie. Zamiast egzotycznych roślin ozdobnych rosną w nim warzywa, zioła i drzewa owocowe.  Pod płotem stoi kompostownik, pojemniki na odpady do recyklingu i beczki na deszczówkę. Pomiędzy grządkami króluje pokaźnych rozmiarów piecyk na baterie słoneczne, w którym Ed przyrządza wegańskie posiłki... W takim ogrodzie nie da się urządzić eleganckiego przyjęcia. Ale Eda to nie martwi. Jest dumny ze swoich pomidorów, karczochów i cytryn. Pewnie mogłyby być dorodniejsze, ale Ed oszczędza wodę. Jego ulubione rośliny to te odporne na przesuszenie.

Ed martwi się nie tylko o planetę jako całość, obchodzą go też konkretni ludzie. Bierze czynny udział w różnych akcjach charytatywnych. Każdy, kto chce wspomóc potrzebujących, może wylicytować na aukcji lunch z aktorem. Chętnych nie brakuje. Dla wielu młodych ekologów Ed jest wzorem do naśladowania. Marzą, by poznać go osobiście, porozmawiać, czegoś się nauczyć. Inni są po prostu ciekawi i chcą sprawdzić, czy ten cały Begley jest rzeczywiście taki "nawiedzony", czy to tylko poza, mająca podtrzymać zainteresowanie jego osobą. Ed nie ogranicza się do wystawiania własnej osoby na aukcjach. Opracował recepturę nietoksycznych środków czyszczących. Osobiście sprzedaje je w kalifornijskich supermarketach, wzbudzając poruszenie wśród klientów. Niektórzy z nich sądzą, że nieszczęsny aktor nie dostaje już propozycji filmowych i musi chałturzyć. Ed nie przejmuje się spojrzeniami pełnymi współczucia lub politowania i ze swadą, jak rasowy sprzedawca, zachwala swój towar. Zysk przekazuje na cele charytatywne. Chętnie prowadzi też prezentacje samochodów z napędem elektrycznym na targach motoryzacyjnych. Na co dzień jeździ takim właśnie autem i bardzo chciałby znaleźć licznych naśladowców. Ale i tak jego ulubionym środkiem transportu jest rower.

Ed Begley, rocznik 1949, zainteresował się ekologią w latach 70. Opracował listę 50 prostych sposobów na ulżenie środowisku naturalnemu. Wszystkie udało mu się wprowadzić w życie, choć nie bez kłopotów. Niektóre pomysły Eda budzą zdecydowany sprzeciw jego żony. Rachelle przyjechała do Hollywood, by zostać aktorką, zakochać się i żyć jak królowa. O ile te dwa pierwsze życzenia udało jej się zrealizować, trzecie pozostaje w sferze marzeń. Rachelle narzeka, że Eda interesuje tylko ekologia. Estetyką się nie przejmuje, przez co ich dom wygląda marnie, a ogród żałośnie. Państwo Begley ciągle się spierają. A jednak są małżeństwem od kilkunastu lat. Ed wstaje wcześnie rano i wsiada na stacjonarny rower. Nie robi tego jednak tylko dla sportu. Jest gorącym zwolennikiem pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych. Pedałując, ładuje baterię. W 10 minut wytwarza energię wystarczającą do zagotowania czajnika wody lub przygotowania tostów. A przy okazji spala zbędne kalorie. Ma znakomita figurę. Na dachu domu i garażu zamontował kilkanaście paneli słonecznych, które regularnie czyści, ryzykując bolesny upadek i połamanie kości. Dzięki panelom Ed i jego rodzina są samowystarczalni energetycznie. Panele wywarzają dość energii, by zasilić dom i samochód. Choć, trzeba tu przyznać rację Rachelle, nie dodają budynkowi urody.
Państwo Begley są niezwykłą parą. O tym, jak wygląda ich codzienność, można się przekonać oglądając serię reality pt. ŻYCIE Z EDEM, którą prezentujemy na antenie Domo. W programie Ed prezentuje ekologiczne technologie i rozwiązania, które każdy z nas może stosować we własnym życiu.

Edycja wpisu

zawijanie tekstu