Artukuły

Opera w Sydney

Tagi: architekt, architektura, Joern Utzon, miasta, Sydney

W 1957 roku młody, nieznany szerzej duński architekt Joern Utzon wygrał prestiżowy konkurs na projekt gmachu opery, sali koncertowej i kompleksu teatralnego w Sydney. Pokonał 230 konkurentów z całego świata, wzbudzając niemałą sensację i sporo kontrowersji. Niektóre gazety opisały jego projekt w daleki od entuzjazmu sposób, jako „trzy kurhany pokryte białą dachówką”. Utzon od początku zmagał się z krytyką, problemami natury technicznej i finansowej. Przez lata nic nie wskazywało na to, że uda mu się zbudować obiekt, który stanie się ikoną architektury i symbolem miasta. Niezwykłą historię budowy Opery w Sydney prezentujemy na antenie Domo w filmie Na granicy możliwości. Autorzy dokumentu dotarli do unikatowych materiałów archiwalnych i głównych bohaterów tamtych wydarzeń.

Konkurs rozpisał ówczesny premier Nowej Południowej Walii Joseph Cahill. Gorącym zwolennikiem wzniesienia budynku był Eugene Goossens, dyrygent orkiestry symfonicznej w Sydney. Orkiestra nie miała wówczas własnej sali i występowała w ratuszu. Na gmach opery przeznaczono efektowne miejsce - wysunięty w morze, długi, wąski półwysep Bennelong Point, stanowiący część portu. Taka lokalizacja stwarzała wyjątkowe możliwości, stanowiąc zarazem trudne wyzwanie dla architektów i budowniczych. W stosunkowo niewielką przestrzeń należało wkomponować okazały obiekt, mieszczący m.in. sale: operową, koncertową i kinową. Większość architektów zaproponowała kompleks budynków ustawionych w szeregu, jeden za drugim. Utzon wymyślił coś zupełnie innego. Entuzjaści jego projektu podkreślali, że jest nie tylko nowatorski - jest także dziełem sztuki. Utzon zaprojektował budowlę złożoną z elementów przypominających kształtem żagle, doskonale współgrającą z otoczeniem i podkreślającą jego charakter, będącą łącznikiem pomiędzy miastem i morzem. Wymyślił niezwykły, fantazyjny obiekt górujący nad płaską taflą zatoki i będący jej zwieńczeniem.

Joern Utzon urodził się w 1918 roku w Kopenhadze, w rodzinie duńskich rzemieślników. Jego ojciec projektował łodzie, miał mały warsztat szkutniczy. Jako dziecko Joern chciał pójść w jego ślady. Budował modele łodzi, a przy okazji zdobywał wiedzę o właściwościach różnych materiałów. W 1942 roku ukończył studia na wydziale architektury Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Kopenhadze. Po wojnie wiele podróżował, zwiedził m.in. Meksyk, USA, Australię, Chiny, Japonię i Maroko. Zafascynowała go architektura starożytnego Meksyku, Dalekiego Wschodu i krajów islamskich. Ślady tych fascynacji widoczne są w jego projektach.

 

Po rozstrzygnięciu konkursu Utzon wrócił do Danii, by pracować nad planami. Wyjeżdżając obiecał, że za 18 miesięcy projekt będzie gotów do realizacji. W jego biurze rozpoczął się okres bardzo intensywnej pracy. Wraz z grupą entuzjastycznie nastawionych współpracowników Utzon musiał rozwiązać szereg problemów technicznych i konstrukcyjnych. Powstały setki rysunków i modeli. Premier Cahill się niecierpliwił. W marcu 1959 roku odbyło się uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego. Inauguracja była przedwczesna - architekci nie zdążyli przygotować ostatecznych planów budynków. Wiele problemów trzeba było rozwiązywać na bieżąco, co przedłużało budowę. Do realizacji projektu zaangażowano firmę inżynieryjną Ove Arup & Partners. Największym problemem było uzyskanie rozległych płaszczyzn w kształcie żagli. Inżynierowie przez wiele miesięcy nie mogli się z tym uporać. Rozwiązanie znalazł Utzon. Przyszło mu do głowy, gdy obierał ze skórki pomarańczę. Zauważył, że tworzące gmach „żagle” można uzyskać, rozbierając na części kulę - tak, jak rozdziela się cząstki pomarańczy. Zauważył też, że duże struktury o trudnych do uzyskania kształtach - takich jak np. żagiel - mogą był budowane z mniejszych elementów - prefabrykatów, które składa się w całość na placu budowy. Utzon wpadł też na pomysł, by prefabrykaty nawlekać na stalowe liny - niczym korale na sznurek - a następnie spajać betonem. Rozwiązanie to okazało się znakomite, podobnie jak idea pokrycia dachów białymi płytkami ceramicznymi, które nie wymagają czyszczenia i pięknie mienią się w słońcu.

Pomysły Utzona przez wielu jego oponentów uważane były za ekscentryczne. W prasie pojawiały się nieprzychylne komentarze, w których pobrzmiewała niechęć i ksenofobia. „Dlaczego najważniejszy budynek w kraju buduje obcokrajowiec”- pytały niektóre gazety. Ubolewano, że „przyjechał jakiś Duńczyk i odebrał prestiżowe zlecenie naszym architektom”. Jednak koronnym argumentem dla przeciwników Utzona był fakt, że budowa się przedłużała, a jej koszty rosły. Architekt starał się nie przejmować krytyką i robić swoje. Było to trudne, gdyż narastał konflikt między nim a inżynierami z firmy Ove Arup & Partners, którzy uważali wiele jego pomysłów za niewykonalne. Z czasem do nagonki prowadzonej w prasie dołączyły naciski ze strony polityków. Przedłużający się projekt budził coraz większe emocje. W maju 1965 roku liberałowie wygrali wybory w Nowej Południowej Walii pod hasłem „zrobić porządek z Operą”. Nowy minister robót publicznych, Davis Hughes, przysłał na budowę miejskiego architekta, aby przeprowadził audyt. Wobec takiego braku zaufania Joern Utzon złożył rezygnację. 28 kwietnia 1966 roku wyjechał z Australii, by już nigdy tu nie powrócić. Poświęcił projektowi Opery dziewięć lat życia, z których sześć spędził na budowie. Po jego wyjeździe prace nad ukończeniem gmachu trwały jeszcze siedem lat. W sumie budowa pochłonęła 102 milionów dolarów.

Joern Utzon nie szukał zaszczytów. Do końca bronił swojej twórczej niezależności. Wolał odejść niż ulec naciskom i pracować pod dyktando polityków. Długo czekał na uznanie. Nie zaproszono go na uroczyste otwarcie Opery w 1973 roku, które uświetniła królowa Elżbieta II. Dopiero po latach przyznano mu doktorat honoris causa Uniwersytetu w Sydney i Order Australii. W 2003 roku, niemal pół wieku po zaprojektowaniu gmachu Opery w Sydney, został uhonorowany Nagrodą Pritzkera, określaną mianem Nobla w dziedzinie architektury. Lepiej późno niż wcale - podkreślali wówczas członkowie jury. Utzon zaprojektował budynek, który znacznie wyprzedził swój czas. W latach 50. XX wieku, gdy królowały proste, kubiczne formy, a powszechnie obowiązującym stylem był modernizm, odważył się zaproponować coś zupełnie innego. Naraził się przez to na liczne głosy krytyki. Udowodnił jednak, że w architekturze można zrealizować to, co wydaje się niemożliwe. Stworzył budynek, który stał się ikoną architektury, jedną z najbardziej rozpoznawalnych budowli świata oraz symbolem nie tylko miasta Sydney, ale i całej Australii. W 2007 roku gmach Opery w Sydney wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Joern Utzon zmarł 29 listopada 2008 roku. Miał 90 lat.

Edycja wpisu

zawijanie tekstu