Artukuły

Raj do stracenia

Tagi: ekologia, energia odnawialna, recykling

Tęsknota za mitycznym rajem na Ziemi towarzyszy ludziom od zawsze. Marzenie, by zbudować nowy, wspaniały świat, leżało u podstaw wielu rewolucyjnych idei. Jednak, jak pokazuje historia, próby wprowadzenia utopii w życie prowadzą do konfliktów i często przynoszą efekt odwrotny do zamierzonego. Ludzie jednak nie przestali marzyć. Co jakiś czas pojawiają się wizjonerzy, którzy potrafią realizować swoje śmiałe plany. Dwóch takich spotkało się w 2006 roku w Wielkiej Brytanii. Ich misja - stworzyć internetową społeczność mającą swoje miejsce również w realu, na niewielkiej wyspie - wzbudziła duże zainteresowanie internautów z całego świata i mediów. Na antenie DOMO+ prezentujemy serię dokumentalną pt. Raj do stracenia c.d., ukazującą to niezwykłe przedsięwzięcie od kuchni. Co udało się osiągnąć?

Jeszcze w styczniu 2006 roku dwudziestokilkuletni Ben Keene prowadził zwyczajne życie, mieszkał z rodzicami w hrabstwie Devon. Planował założenie własnego biznesu w Internecie. W sieci poznał swojego rówieśnika, bezrobotnego Marka Bownessa, który podsunął mu niezwykły pomysł: stworzenie internetowego plemienia, które zbuduje idealną, ekologiczną wioskę i da światu przykład, jak żyć w zgodzie z naturą i z innymi ludźmi. Ben od razu zapalił się do tej idei i obaj z Markiem niezwłocznie zabrali się do wcielania jej w życie. Zaczęli od poszukiwania miejsca, w którym zbudują swój mały eden. Szybko doszli do wniosku, że najlepsza byłaby jakaś mała, położona na uboczu, niezamieszkana wyspa o łagodnym klimacie. Podając się za ekscentrycznych milionerów przeglądali dziesiątki ofert z różnych zakątków świata. Przekonali się, że na osoby dysponujące gotówką czeka wiele rajskich miejsc. Ich samych urzekła niewielka wysepka Vorovoro, położona w archipelagu Fidżi na południowym Pacyfiku. Polecieli, aby zobaczyć ją na własne oczy. Zakochali się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia. Co więcej, okazało się, że na Vorovoro mieszka tylko lokalny wódz - Tui Mali - z rodziną. Wódz zgodził się wynająć Brytyjczykom wyspę na trzy lata. Ustalili, że w tym czasie przybysze wybudują na Vorovoro wioskę, do której będą przyjeżdżali internauci z całego świata. Po trzech latach cała nowa infrastruktura stanie się własnością tubylców, którzy zyskają dobre warunki do przyjmowania turystów. Umowa była więc korzystna dla obu stron, które stanęły przed szansą rozwoju i realizacji własnych marzeń.

Marzenia jednak sporo kosztują. Na początek Ben i Mark muszą zapłacić 47 tysięcy funtów za wynajęcie wyspy - taką kwotę uzgodnili z wodzem. Aby zrealizować cały swój plan, potrzebują kilkakrotnie więcej pieniędzy. W tym celu muszą zorganizować społeczność internetową liczącą co najmniej pięć tysięcy osób, które zapłacą wpisowe. Ustalają trzy stawki, po uiszczeniu których można zyskać odpowiednio rok, dwa lub trzy lata członkowstwa w plemieniu oraz spędzić tydzień, dwa lub trzy tygodnie na wyspie. Ben i Mark uruchomiają stronę internetową, która staje się sercem projektu, miejscem spotkań ludzi z całego świata. O ich pomyśle robi się głośno w mediach europejskich i amerykańskich. Do plemienia zapisuje się pierwszych 500 osób, które wnoszą w sumie 100 tysięcy funtów opłat członkowskich. To pokrywa koszty wynajmu wyspy i domeny internetowej. Powinno też wystarczyć na postawienie kilku budynków, które dadzą początek ekologicznej wiosce.

Tymczasem na Vorovoro panują iście pionierskie warunki. Poza rodziną wodza nikt tam nie mieszka. Nie ma źródła wody pitnej. Nie ma też prądu, gazu, toalety, prysznica ani wolnych budynków mieszkalnych. Do najbliższego sklepu, leżącego na sąsiedniej wyspie, trzeba płynąć ponad pół godziny łodzią motorową. Niezrażony tym wszystkim Ben wyrusza na Vorovoro, aby zająć się przygotowaniami. Kłopot w tym, że nigdy wcześniej niczego nie zbudował i nie ma żadnej wiedzy na temat branży budowlanej. Na szczęście może liczyć na pomoc rdzennych mieszkańców wyspy. Kuzyn wodza oferuje pomoc w zakupie niezbędnych materiałów i znalezieniu pracowników. Będzie też tłumaczem i łącznikiem pomiędzy przybyszami a lokalną społecznością. Zapozna Bena z miejscowymi zwyczajami, które Europejczykom mogą wydać się nieco dziwne. Przed rozpoczęciem prac budowlanych należy dopełnić określonych rytuałów. Ben musi ofiarować wodzowi ząb wieloryba, który niełatwo zdobyć. Potem zasiądą do powitalnej uczty. Od następnego ranka będzie można rozpocząć prace budowlane. Do Bena dołączyło dwoje młodych, entuzjastycznych Anglików - Becky i Dan, którzy pomogą mu w zorganizowaniu wioski. Mają bardzo mało czasu - za cztery tygodnie na Vorovoro przybędzie pierwsza grupa internautów.

Gdy Ben, Becky i Dan w pocie czoła pracują w terenie, Mark, który został w Wielkiej Brytanii, zmaga się z problemami zupełnie innej natury. Na prowadzonej przez niego stronie internetowej pojawiło się wiele krytycznych i napastliwych wpisów, których autorzy oskarżają autorów projektu o oszustwo. To może zniechęcić potencjalnych uczestników. Zamiast spodziewanych 5 tysięcy osób do plemienia zapisało się 900 osób. Kończą się pieniądze, a prace budowlane ledwie się rozpoczęły. Ben gorączkowo zastanawia się, jak zdobyć dodatkowe środki. Udaje mu się znaleźć pierwszych sponsorów. Ben, Becky i Dan pracują bez wytchnienia. Mimo rozlicznych trudności, chwil rozpaczy i zwątpienia, udaje im się zdążyć z budową podstawowej infrastruktury. We wrześniu 2006 roku na Vorovoro dociera pierwsza, 14. osobowa grupa członków internetowego plemienia. Projekt nabiera rozpędu, coraz więcej osób chce przyjechać na Vorovoro. Po stworzeniu podstaw wioski przychodzi czas na skupienie się na wdrożeniu ekologicznych rozwiązań. Okazuje się to trudniejsze, niż oczekiwano. Przyjazd na wyspę eko-eksperta Jamesa Strawbridge’a, znanego z serii Niełatwo jest żyć na zielono, obnaża wiele niedociągnięć i zaniedbań, m.in. w dziedzinie recyklingu i wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Motywuje to uczestników projektu do działania. Ci, którzy czekają na swoją kolej, śledzą to, co dzieje się na wyspie na stronie internetowej www.tribewanted.com. Tak jest do dziś, ponieważ projekt trwa nadal. Napisano o nim wiele artykułów. O pomyśle młodych internautów stało się głośno. Brytyjska telewizja zrealizowała serię dokumentalną, której kontynuację - Raj do stracenia c.d. - pokazujemy na antenie DOMO+. Kamera towarzyszy uczestnikom w dyskretny sposób. Realizatorzy nie ingerują w życie wyspy, są świadkami ludzkich zmagań z kapryśną naturą i własnymi słabościami. Obserwują rodzące się przyjaźnie, a także konflikty, które są nieodłącznym elementem życia każdej społeczności - nawet na rajskiej wyspie.

Edycja wpisu

zawijanie tekstu