Artukuły

Tokio - małe życie wielkiego miasta

Dzisiejsze Tokio to nie tylko drapacze chmur. Choć znalezienie w gęsto zaludnionych, japońskich miastach miejsca pod zabudowę graniczy z cudem, powstaje tam wiele nietypowych budynków, takich jak maleńkie domy czy kompaktowe „hotele miłości”. O tym, że stolica Japonii ma niejedno oblicze, opowiada dokument Tokio: małe życie wielkigo miasta, który pokazujemy na antenie DOMO+.

We współczesnym Tokio nie brakuje niczego – poza wolną przestrzenią. Populacja miasta stale rośnie i trzeba zapewnić ludziom miejsce do mieszkania, pracy iodpoczynku. Architekci głowią się nad rozwiązaniami, które zapewnią maksymalny komfort na niewielkiej przestrzeni. Starają się umiejętnie ulokować nowe budynki w gąszczu miejskiej zabudowy, mając do dyspozycji niewielkie i ciasno obudowane wokół działki. Jak w takich warunkach dostarczyć do wnętrz naturalne światło i świeże powietrze? Architekci pracują nad coraz to nowymi efektami wizualnymi, dzięki którym można stworzyć wrażenie większej przestrzeni tam, gdzie w rzeczywistości jest jej mało.

Zespół miejski Tokio leży na powierzchni ponad 7.800 kilometrów kwadratowych, obejmując miasto oraz większość trzech sąsiednich prefektur. To największa aglomeracja świata. Mieszka w niej 35 milionów ludzi, 13 milionów więcej niż w nowojorskim obszarze metropolitalnym. W samym Tokio ponad 12 milionów osób żyje na zaledwie 2.185 kilometrach kwadratowych. W niektórych dzielnicach na 1 kilometr kwadratowy przypada około 19.000 mieszkańców. To ponad trzykrotnie więcej niż np. w Chicago. Z konieczności tokijczycy nauczyli się żyć na małej przestrzeni. Przeciętny nowy dom w Stanach Zjednoczonych ma powierzchnię 223 metrów kwadratowych. W Europie - ponad 93 metrów kwadratowych, w Tokio zaś zaledwie 63. Nowa generacja tokijskich architektów w innowacyjny sposób przekształca małe przestrzenie w wygodne i oryginalne mieszkania.

W swoich zmaganiach japońscy architekci sięgają po rozwiązania takie jak manipulacja światłem. To, jak światło słoneczne zmienia małe domy w większe, najlepiej widać w budynku zwanym Domem Pingwinim. Zaprojektował go znany architekt, Yasuhiro Yamashita, który konstrukcje swoich domów umiejętnie wpasowuje w otoczenie. Dom Pingwini, stojący na działce narożnej w dzielnicy Itabashi, jest mały nawet jak na tokijskie standardy. Fundamenty mierzą zaledwie 26 metrów kwadratowych. Powierzchnia mieszkalna domu to 83 m. Umiejętnie operując światłem Yamashita powiększył optycznie ciasne wnętrza, stosując m.in. duże przeszklenia. Pomieszczenia wydają się większe również dzięki poszerzeniu pola widzenia i temu, że są wysokie. Mają od 3 do nawet 6 m. wysokości. Przestronność w Domu Pingwinim jest iluzją. Żaden pokój nie ma więcej niż 18,5 metra kwadratowego.

Nie każdego tokijczyka stać na dom zaprojektowany przez znanego architekta. Wiele małych domów buduje się tu z prefabrykatów w fabrykach takich jak Daiwa House.Firmy tego typu stawiają obecnie 18% nowych domów w Japonii. Ich produkty są o 20% tańsze od tradycyjnych budynków. Najmniejsze modele Daiwa mają powierzchnię 70 metrów kwadratowych i kosztują około 130 tysięcy dolarów. Ich wielką zaletą jest krótki czas montażu. Po wylaniu fundamentów ekipa montuje słupy, stalowe belki i panele ścienne. Montaż konstrukcji wewnętrznych trwa około trzech miesięcy. Klienci mogą wybierać spośród 69 możliwych rozkładów wnętrz, przygotowanych przez architekta Edwarda Suzukiego Wyróżniającą cechą jego projektów, zwanych Domami Eddi’ego, jest wewnętrzne patio. Z braku miejsca na zewnątrz, panujący tam hałas i brzydotę otoczenia podwórze trafia do środka. Suzuki stworzył atrium, zabierając ponad 9 metrów kwadratowych z każdego piętra domu o całkowitej powierzchni 111 metrów kwadratowych. Dzięki temu jest gdzie zasadzić rośliny. W małym atrium można wyczarować malowniczy zakątek odseparowany od miejskiego zgiełku.

Edycja wpisu

zawijanie tekstu