Artukuły

Prestes Maia - wolność w betonie

Tagi: bezdomność, miasta

W samym centrum Sao Paulo stoi 22-piętrowy wieżowiec Prestes Maia - największy budynek Ameryki Południowej, który został zamieniony na squot. W szczytowym momencie mieszkało w nim 468 rodzin, łącznie ok. 1380 osób. Dzicy lokatorzy zorganizowali się i działali wspólnie. Założyli ruch MSTS (Movimento Sem Teto do Centro) i przez lata skutecznie opierali się naciskom władz i próbom eksmisji. Jak wyglądała ich walka i codzienne życie, opowiada dokument Prestes Maia – wolność w betonie, który pokazujemy na antenie DOMO+.

Wieżowiec Prestes Maia przez lata niszczał, wydany na pastwę szczurów i karaluchów, podobnie jak wiele innych, spornych nieruchomości w centrum Sao Paulo. Dzicy lokatorzy włożyli mnóstwo pracy, aby doprowadzić go do stanu używalności. Zebrali i wywieźli tony śmieci, przeprowadzili wielkie porządki i dezynfekcję. Przepędzili z budynku i okolic drobnych złodziejaszków i handlarzy narkotyków. Uczynili z wieżowca nie tylko miejsce nadające się do życia, ale i ośrodek ciekawych wydarzeń kulturalnych, akcji społecznych i edukacyjnych, przyciągających mieszkańców śródmieścia. W budynku powstała darmowa biblioteka, a studenci i artyści, zafascynowani niezwykłą energią Prestes Maia, organizowali tu różnego rodzaju warsztaty i wystawy. Prze kilka lat, od 2002 roku, squot tętnił życiem. Był miejscem swoistego społecznego eksperymentu i dowodem na to, że bezdomni, biedni i niewykształceni ludzie, którzy przybyli do Sao Paulo z różnych stron Brazylii w poszukiwaniu lepszego życia, potrafią się dobrze zorganizować i stworzyć coś wspólnie.

Kiedy nowi lokatorzy zadomowili się na dobre, o wieżowiec upomniał się jego właściciel, który przez kilkanaście lat zalegał miastu z podatkami i zaniedbywał budynek. Nad Prestes Maia zawisło widmo eksmisji. W styczniu 2006 roku przedstawiciele mieszkańców spotkali się z władzami miasta i policją. Przekonywano ich, by czym prędzej się wynieśli, bo eksmisja może być nieprzyjemna. Na pytanie, dokąd niby mają się wynieść, usłyszeli, że „na ulice albo gdziekolwiek”. Postanowili się bronić. Organizowali demonstracje i pikiety, zainteresowali swoją sprawą media. Pomagało im wiele osób – prawników, społeczników, artystów i dziennikarzy. Władze miejskie poszły na ustępstwa – zaproponowały mieszkania na przedmieściach, dopłaty do czynszu i tanie kredyty. Wiele osób zgodziło się na przeprowadzkę. Budynek stopniowo się wyludniał, a władze wycofywały się ze złożonych wcześniej obietnic. W pewnym momencie rozproszeni po różnych dzielnicach mieszkańcy Prestes Maia zdali sobie sprawę z faktu, że utracili coś, co dawało im siłę – moc wspólnoty.

"Prestes Maia" to kolejny, po "Slumsopolis" i "Nocnych lokatorach", dokument w naszym nowym cyklu "Slumsy świata".

Edycja wpisu

zawijanie tekstu