Tagi: architektura, dekonstruktywizm, modernizm

Patrząc na budynki zaprojektowane przez Franka Gehry’ego, wyglądające jak abstrakcyjne, kosmiczne rzeźby, trudno uwierzyć, że najbardziej podziwianym przez niego architektem jest Alvar Aalto. Zdawać by się mogło, że wielbiciela ekscentrycznych form i pofalowanych płaszczyzn nic nie łączy z piewcą prostoty i skandynawskiego umiaru. A jednak Gehry, największa bowiem gwiazda współczesnej architektury, wielokrotnie wyrażał swoje graniczące z uwielbieniem uznanie dla twórczości Aalto, pioniera nowoczesnej architektury. Podkreśla je również w pokazywanym na antenie DOMO+ filmie Frank i Alvar.
Frank Gehry urodził się i wychował w Kanadzie, w Toronto. Można powiedzieć, że jest dzieckiem północy, z jej surowym, chłodnym klimatem i nieokiełznaną przyrodą. To otoczenie wywarło wpływ na jego poczucie estetyki i pierwsze artystyczne fascynacje. Jako 16-letni chłopak wysłuchał wykładu Alvara Aalto na Uniwersytecie w Toronto. Fiński architekt pokazywał projekty swoich mebli. Młody Gehry zachwycił się ich prostotą i funkcjonalnością. Do tego stopnia, że sam postanowił zostać architektem. Prace, które zaprezentował Aalto, nie były ani wyszukane, ani efektowne, za to bardzo przyjazne człowiekowi. Odzwierciedlały fińską mentalność, która wyklucza krzykliwość i narzucanie się, a pochwala wstrzemięźliwość i skromność.
Aby zrealizować swoje marzenia o projektowaniu Gehry przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i w 1954 roku ukończył architekturę na University of Southern California. W 1962 roku założył własne biuro projektowe w Los Angeles. Po kliku bezowocnych latach zrozumiał, że aby zdobyć klientów, musi zmienić swoje nastawienie. Bo jeśli chce się tworzyć nowoczesną architekturę w Ameryce, to najpierw trzeba zaistnieć. Nie można zachowywać się tak jak w Finlandii, być cichym i skromnym, wycofywać się na dalszy plan. W Ameryce trzeba kreować swój wizerunek, działać w błysku fleszy, wyprzedzać konkurencję i wyznaczać nowe trendy. Zrozumienie tego faktu otworzyło Gehry’emu drogę do kariery. Zrobiło się o nim naprawdę głośno, gdy zaprezentował światu swój własny dom w Santa Monica (1978). Ten projekt był przełomowy i sprawił, że Gehry zaczął dostawać znaczące i lukratywne zamówienia. Mógł wreszcie rozwinąć skrzydła i popuścić wodze fantazji, co z sukcesem robi do dziś. Tworzy spektakularne i zadziwiające obiekty, które bardziej przypominają ultranowoczesne dzieła sztuki niż budynki mające pełnić funkcję użytkową. I choć w jego realizacjach trudno dostrzec zamiłowanie do skromności modernizmu, Gehry zawsze podkreśla swój szacunek dla Alvara Aalto. W jaki sposób zbiegały się ich zawodowe drogi, co ich dzieli, a co łączy, o tym opowiada dokument Frank i Alvar prezentowany na naszej antenie.