Artukuły

Niepowtarzalne hotele

Tagi: architektura, miasta

Współczesne hotele cechuje ogromna różnorodność. Zarówno pracownik w podróży służbowej, jak i amator luksusu, wakacyjny turysta czy student przemierzający świat z plecakiem - każdy, niezależnie od zasobności portfela, może znaleźć pokój dla siebie. Wraz z rozwojem komunikacji i spadkiem cen biletów lotniczych ludzie podróżują coraz więcej. Obok masowej turystyki intensywnie rozwija się oferta luksusowa, skierowana do najbogatszych, którzy gotowi są zapłacić za noc nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Nie brak też hoteli, które kierują swoją ofertę do określonych grup klientów - np. do zakochanych, do miłośników zabytków lub do zwolenników ekologii. Najciekawsze, najbardziej oryginalne hotele świata pokazuje emitowany na antenie Domo serial dokumentalny pt. Niepowtarzalne hotele.

Od ponad stu lat synonimem luksusu i wyrafinowanej elegancji są hotele Ritz w Paryżu i w Londynie, założone na przełomie XIX i XX wieku przez legendę branży hotelarskiej - Cesara Ritza. W paryskim Ritzu zatrzymują się sławni i bogaci. Można tu spotkać największe gwiazdy światowego kina: Nicole Kidman, Gwyneth Paltrow i Umę Thurman. Hotel ma też swoich stałych rezydentów. Przez ponad 30 lat mieszkała w nim Coco Chanel. Hotel Ritz w Londynie gościł wiele znakomitości, takich jak Winston Churchill, Charles Chaplin i Judy Garland. Obecnie bywają tu m.in. Julia Roberts, Johnny Depp i Hugh Grant. Za najbardziej prestiżowy hotel w Rzymie uchodzi Hassler, położony na szczycie Hiszpańskich Schodów. Doba w apartamencie prezydenckim kosztuje tu 4,5 tysiąca euro. W gronie znakomitych gości Hasslera znaleźli się m.in. Juan Peron, Audrey Hepburn i członkowie klanu Kennedych. W luksusowe hotele obfituje także Moskwa, jedno z najdroższych miast świata. Apartament prezydencki w nowo otwartym hotelu Ritz-Carlton kosztuje 16 tysięcy dolarów. Co ciekawe, śniadanie nie jest wliczone w cenę. Za dodatkowe kilkaset dolarów obsługa poda kawior z bieługi i omlet z truflami. Mieszkaniec apartamentu ma do swojej dyspozycji kuloodporną jadalnię. Dla wielu rosyjskich krezusów to duża zaleta.

Największe zainteresowanie wzbudzają hotele odwiedzane przez gwiazdy muzyki i kina. Zawsze pełno tu paparazzich polujących na zdjęcia i fanów, którzy chcą choć przez chwilę zobaczyć swoich idoli na żywo. Takim miejscem jest hotel Carlton Intercontinental w Cannes. Co roku, w trakcie festiwalu filmowego, zatrzymują się tu największe aktorskie sławy. Amerykańskie celebrities szczególnie upodobały sobie hotel Chateau Marmont w Los Angeles. Hotel był niemym świadkiem wielu skandalicznych zachowań, których dopuszczali się jego goście - m.in. Jim Morrison i członkowie grupy Red Hot Chili Peppers. Relacje z tych ekscesów trafiały na pierwsze strony brukowych gazet. Dotychczasowych liderów w dziedzinie hotelowego luksusu postanowili zdeklasować inwestorzy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W 1999 roku w Dubaju z wielką pompą otwarto hotel Burj-al Arab - najwyższy budynek hotelowy świata. Burj-al Arab składa się z urządzonych z niespotykanym przepychem apartamentów, których ceny osiągają kilkadziesiąt tysięcy dolarów za dobę. Dla podkreślenia panującego tu standardu, Burj-al Arab określany jest mianem hotelu siedmiogwiazdkowego. W 2005 roku miano najbardziej ekskluzywnego na świecie odebrał mu hotel Emirates Palace, położony w Abu Zabi. To nie koniec hotelowego bumu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, które chciały uniezależnić się od cen ropy naftowej i postawiły na rozwój turystyki. Nowy pięciogwiazdkowy hotel w Dubaju buduje sieć Ritz-Carlton. W finansowej dzielnicy miasta rośnie gmach z 340 pokojami. Dodatkowo powstanie tu 447 prywatnych apartamentów, objętych taką samą obsługą jak w hotelu. To dobre rozwiązanie dla osób, które nie lubią zajmować się sprzątaniem, gotowaniem i praniem, a dysponują nadmiarem gotówki. Niestety, takich ostatnio brakuje i wiele nowych apartamentów świeci pustkami. Kryzys finansowy spowodował zastój na licznych placach budowy w Dubaju, kóry coraz boleśniej odczuwa skutki nadmiernie rozbuchanych inwestycji.

Niestety, luksusowe hotele to propozycja dla wąskiego grona osób. Tak zwani zwykli obywatele zatrzymują się w hotelach klasy ekonomicznej i turystycznej albo w prywatnych pensjonatach. Na zwolenników jeszcze tańszej oferty czekają pokoje typu bed and breakfast(B&B), hostele i schroniska. W dużych miastach, takich jak Londyn, Paryż i Bruksela, coraz większą popularnością cieszą się hotele należące do tanich linii lotniczych. Pokoje są tu maleńkie, ale za to niedrogie. W Tokio zamiast tradycyjnego pokoju hotelowego można wynająć kapsułę, która ma metr wysokości, metr szerokości i niecałe dwa metry długości, czyli akurat tyle miejsca, aby położyć się na wznak albo usiąść. Nie jest to oferta skierowana dla osób cierpiących na klaustrofobię. Za stosunkowo niewysoką jak na tokijskie warunki kwotę, będącą odpowiednikiem nieco ponad 30 euro, można się tu przespać, przechować w schowku garnitur i laptopa. Dostaje się firmowy szlafrok, ręcznik i kapcie. Wzdłuż korytarzy tokijskiego Green Plaza Shinjuku ciągną się dziesiątki ułożonych w dwóch rzędach kapsuł. Całość sprawia wrażenie gigantycznej komody z malutkimi szufladkami. Z kapsuł korzystają przede wszystkim mężczyźni, pracownicy tokijskich firm, którzy mieszkają pod miastem. Często pracują do późnych godzin wieczornych i nie opłaca im się wracać do domu na noc. W Green Plaza Shinjuku, poza noclegiem, mogą zafundować sobie masaż, zjeść kolację, napić się piwa w męskim gronie i skorzystać z salonu gier.

Hotele z kapsułami zamiast pokoi to czysto japoński wynalazek, jak dotąd niewystępujący w innych krajach. Pierwszy tego typu obiekt otwarto w 1977 roku w Osace, wkrótce pojawiły się kolejne. Umieszczano je w pobliżu stacji kolejowych i metra. Stały się ostatnią deską ratunku dla osób, które nie zdążyły na pociąg do domu. Wielu Japończyków dojeżdża do pracy z daleka, główne środki transportu to kolej i metro. Samochody prywatne nie są szczególnie popularne, a taksówki są dla przeciętnego zjadacza chleba zbyt drogie. Początkowo hotele z kapsułami były przeznaczone tylko dla mężczyzn. W ostatnich latach w niektórych z nich wydzielono osobne piętra dla kobiet. Japonki coraz śmielej wkraczają na rynek pracy i przesiadują w biurach równie długo jak mężczyźni. Na przeciwnym do japońskich kapsuł i zunifikowanych hoteli sieciowych biegunie znajdują się tzw. art hotele. Tu nie przyjeżdża się po to, żeby przenocować w neutralnym i wypranym z wszelkich emocji wnętrzu, lecz by obcować ze sztuką. To oryginalna, tętniąca życiem forma galerii sztuki współczesnej, w której można sobie pomieszkać i spotkać ciekawych ludzi. Takie miejsca najlepiej prosperują w miastach europejskich.

Edycja wpisu

zawijanie tekstu